ZANIM WYBIERZESZ IZRAEL NA WAKACJE...

Aktualizacja: 3 dni temu


Polacy podróżowali do Izraela zawsze. Tysiące pielgrzymów odwiedza Izrael od wielu lat. Podróżują w grupach, z księdzem, przeżywają Izrael od strony duchowej. Śpią w domach pielgrzyma, czasem w hotelach. Generalnie nie zależy im na wygodach, ani na mieszaniu się z izraelskim tłumem. Polaków więc spotyka się w Izraelu "od zawsze".

Jednak dopiero od 2-3 lat nieporównywalnie zwiększyła się liczba turystów z Polski podróżujących indywidualnie. Takich turystów, co to sami kupują sobie bilety lotnicze, ogarniają noclegi w internetach i z plecakiem lub walizką i wynajętym samochodem przemierzają kraj wzdłuż i wszerz. Media mainstreamowe konsekwentnie donoszą o toczącym się w Izraelu konflikcie, natomiast media społecznościowe - pisane przez tzw. zwykłych ludzi a nie dziennikarzy, donoszą już od dłuższego czasu o tym, że wcale "nie taki wilk straszny jak go malują" - jest bezpieczenie, wojna wygląda jak nie wojna. Turyści przylatują i przecierają oczy ze zdumienia i zgodnie mówią, że nigdzie nie czuli się bezpieczniej. Spokojnie można powiedzieć, że mamy w Izraelu "polski boom" turystyczny i Izraelczycy mają też okazję nas poznać na takiej prywatnej, nieformalnej, "ulicznej stopie". Z tego, co piszą mi turyści te spotkania przebiegają w niesamowicie miłej atmosferze, przyjaznych rozmowach i zapewnieniach o wzajemnym szacunku.

Izrael jest bardzo specyficznym krajem. Wiele norm obowiązujących w Europie zupełnie się u nas nie sprawdza. Turyści, którzy szukają w Izraelu luksusowych wakacji za małe pieniądze będą ogromnie rozczarowani. Także Ci, którzy szukają w Izraelu wygody i światowej logiki. Izrael jest takim krajem, który wymaga pewnego stanu umysłu, by rzeczywiście cieszyć się podróżą pomimo pewnych niedogodności, które "byłyby nie do pomyślenia" w innym kraju.

Sama jestem częścią tutejszego przemysłu turystycznego i codziennie pomagam polskim turystom odnaleźć się w Izraelu i zobaczyć jego najlepszą stronę. Organizuję jednodniowe wycieczki z polskimi przewodnikami, rezerwuję hotele, transport i samochody. Prowadzę także grupę na FB pt. "Wakacje w Izraelu", na której turyści mogą znaleźć cenne turystyczne informacje z pierwszej ręki, uzyskać pomoc, radę, a także dużo pozytywnej energii. Bazując na komentarzach i opiniach turystów na grupie (jest tam już prawie 8 tys użytkowników) oraz licznych prywatnych wiadomościach chciałabym napisać pewien rodzaj wskazówki dla polskich turystów, by mogli zdecydować czy rzeczywiście Izrael jest dla nich dobrym miejscem na wakacje.

Dlatego dziś bazując na opiniach turystów, które do mnie trafiają oraz komentarzach ludzi pracujących w turystyce w Izraelu chciałabym podzielić się kilkoma wskazówkami, które pomogą Ci zdecydować czy Izrael jest dobrze wybranym kierunkiem na wakacje. Nie przyjeżdżaj do Izraela jeśli przeszkadza Ci większość z poniższych sytuacji, albo pogódź się z nimi już w samolocie relacji Polska - Izrael.

Miejmy to za sobą... Karaluchy

Wszyscy widzieli, ale nikt nie odważy się powiedzieć. Powiem więc ja. Swojego pierwszego karalucha zobaczyłam właśnie w Izraelu i naiwnie myślałam, że to żuk, bo przecież karaluchy żyją w tylko w brudnych domach. Tak myślałam, zanim przyjechałam do Izraela. Nigdy wcześniej na oczy nie widziałam takiego stworzenia, a już tym bardziej nie biegającego swobodnie po ulicy. Podróże niewątpliwie kształcą - okazało się, że w krajach o wilgotnym (podzwrotnikowym i zwrotnikowym) klimacie karaluchy są częścią ekosystemu. Nie ma znaczenia, jak czysto masz w domu. One i tak zbudują sobie życie wokół Ciebie. Jedynym wyjściem, żeby się ich pozbyć jest rozproszenie specjalnej trutki w domu czy w innym budynku, która nie jest groźna dla ludzi. Efektem będą tu i ówdzie "karaluchy na plechach", a nie zniknięcie karaluchów w ogóle. Kiedyś jedna z turystek mi powiedziała, że urząd miasta w Tel Aviv powinien coś z tym zrobić i jakoś pozbyć się karaluchów z miasta, bo to wstyd. Niestety chyba jeszcze przyjdzie nam się trochę powstydzić i jeśli to jest coś, co jest w stanie zepsuć Twoje wakacje lepiej sobie odpuścić. Tym samym trzeba będzie sobie odpuścić także Tajlandię,Filipiny, Indonezję czy Maroko. Generalnie pół świata.

Ceny

Przyjmijmy, że średnia pensja w Izraelu wynosi ok 8000-9000 NIS na miesiąc. Dwie pensje w domu i para ma do dyspozycji ok 16 000 NIS z czego 1/3 wyda na wynajem mieszkania w modnej części Tel Aviv i to wcale nie jakieś "mecyje" czyli luksusy. Jeśli para ma dziecko, kolejne 2800-4000 NIS wyda na prywatny żłobek do 3 roku życia. Zakupy spożywcze, wyjścia na miasto, samochód i....miesiąc się kończy, a para wychodzi na zero lub korzysta z linii kredytowej. W Izraelu zarobki są wyższe, ale też wszystko więcej kosztuje. Znam jeszcze kilka takich krajów, że wszystko jest bardzo drogie w porównaniu do polskich zarobków: Szwajcaria, Japonia, Australia, Nowa Zelandia, Dubaj itd, a przecież i Polaków tam nie brakuje. Jeśli Izrael ma być wycieczką budżetową, to są dwa wyjścia: albo spać w namiotach (co niektórzy z powodzeniem robią), albo zastanowić się, jaki jest rzeczywisty budżet na wyjazd. Ciągle martwienie się i "opłakiwanie" paragonów ze stacji benzynowej czy z restauracji nie sprawi, że wakacje będą miłe i przyjemne. Rzeczywiście można Izrael "zrobić" bardziej lub mniej budżetowo, ale wciąż nie będzie to tani wyjazd. Nasza gospodarka jest jaka jest i ceny są jakie są. Ceny mają niestety swoje uzasadnienie polityczno-koniunkturalne.

W tej samej sekcji ważne jest wspomnienie o napiwkach. W Izraelu przyjęte jest wręczanie napiwków kelnerom, barmanom, przewodnikom wycieczki i kierowcom na tejże. To nie jest pytanie, o to czy wycieczka była mega, turbo rewelacyjna. Tipy daje się jeśli jest fajnie, jedzenie smaczne, po prostu. Nic więcej nic mniej. Napiwek w restauracji to przynajmniej 10%. Tak jest u nas przyjęte i dyskutowanie o tym, czy to właściwe czy nie, nie ma najmniejszego znaczenia. Napiwek jest oczekiwany i jeśli serwis jest dobry, a nie ma napiwku, czyli uznania dla tego, kto dla nas pracuje możemy spodziewać się momentalnego spadku motywacji i grymasów. Wiele osób jak na przykład kelnerzy pracują za minimalną krajową, a napiwki są znaczną częścią ich wynagrodzenia.

Standard noclegów

Bardzo ważne jest, w jakiej dzielnicy szukamy noclegów. Jeśli sugerujemy się jedynie ceną, możemy sprawić, że wakacje będą koszmarem. Pamiętam wiadomość od dwójki młodych ludzi, którzy za 80 USD za noc znaleźli mieszkanie przy Tahana Merkazit w Tel Aviv. To południowa stacja autobusowa, gdzie mieszkają imigranci z krajów afrykańskich. Mieszkania tam są bardzo zaniedbane, a sąsiedztwo oględnie mówiąc mało turystyczne. To pierwsze wrażenie po wejściu do budynku zupełnie zniszczyło tak długo wyczekiwany urlop. Wszystko już potem było nie takie jak trzeba. Jeśli rezerwujesz nocleg przez Air bnb upewnij się w opiniach na temat właściciela, czy nie odwołuje on często rezerwacji oraz czy ludzie chwalą standard. Na Air bnb gospodarz ma prawo odwołać rezerwację nawet na dzień przed. W końcu to jego prywatna własność. W takiej sytuacji trzeba niezwłocznie skontaktować się z serwisem i negocjować inne mieszkanie zastępcze.

W przypadku hoteli -Izrael jako nieodzowna część Bliskiego Wschodu ma nieco inny system przyznawania gwiazdek. To, co w Europie ma 2-3 gwiazdki w Izraelu będzie oznaczone jako 4. Standard hoteli bardzo często pozostawia wiele do życzenia. Jeśli hotel ma średnią ocen 6,5 na Booking to coś na pewno będzie nie tak. Jeśli już znaleźliście się w takim hotelu i nie ma szans za zmienienie rezerwacji lub nieodpłatną rezygnację walczcie! W Izraelu wygrywa ten, który się dłużej walczy o swoje. Bardzo często w takiej sytuacji hotel jest w stanie znaleźć jakieś wyjście. Oczywiście nie przeniesie Was z pokoju standard do suita, ale zawsze jest coś, co można zrobić żeby nieco pomóc. Jako agent współpracujący z izraelską bazą hotelową mam w tym spore doświadczenie. Aby standard hotelu nie zepsuł Wam wakacji macie dwa wyjścia: albo wziąć hotel z dobrymi opiniami, zwłaszcza tymi po polsku (rodak kieruje się podobnymi standardami) lub ze względy na atrakcyjną cenę nie oczekiwać luksusów. W Izraelu jest mnóstwo luksusowych hoteli o przepięknym standardzie. Mają one jednak luksusową cenę i ku zdziwieniu wielu zawsze są pełne. U nas po prostu są inne ceny. To nie dlatego, że mieszkają tu Żydzi, bo i takie opinie słyszałam. Jest drogo, bo życie w Izraelu jest drogie.

Parkingi i mandaty

Też mnie niezmiernie dziwi to, że w Izraelu wciąż brakuje jasnych tłumaczeń tablic z informacjami o parkowaniu po angielsku. Nie ma dnia, żeby jakiś biedaczyna lub biedaczynka nie dostali przez to mandatu. Polityka parkowania jest wprawdzie jasna, ale ma swoje małe różnice, które opisywane są na dużych, żółtych tablicach. W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak nawiązać kontakt z przechodniami i zapytać kogoś z sąsiedztwa czy można zaparkować na wybranym miejscu czy nie. Parkowanie bez zapłacenia w miejscu oznaczonym niebiesko-białą linią to mandat 100 NIS. Parkowanie wzdłuż lini biało - czerwonej to mandat w wysokości 500 NIS. Jeśli macie w telefonie internet zróbcie zdjęcie i dajcie na grupę Wakacje w Izraelu. Na pewno ktoś będzie w stanie przetłumaczyć. Ewentualne zasłużone mandaty płacimy na poczcie zanim wypożyczalnia doliczy do kosztu mandatu opłatę manipulacyjną.

Kontrola na lotnisku

Niezmiennie krążą o niej legendy. Bardziej lub mniej prawdziwe. Czasem miłe czasem mniej sympatyczne. W wielu przypadkach niemiłych dało się wyczuć, że niestety strona przepytywana, czyli turysta chciał koniecznie udowodnić pracownikowi lotniska, "że leje ciepłym moczem" na cały ten proces albo, "że nikt mu nie będzie zadawał tutaj pytań życie prywatne". Obie postawy w połączeniu z odpowiednim grymasem czy tonem mogą skutkować nieprzyjemnościami. Pracownicy lotniska są uczeni przeróżnych scenariuszy rozmów z turystami. Jednym z nich jest także zdenerwowanie pasażera, by wyprowadzić go ze strefy komfortu. Nie pytajcie czemu. Tak jest i tyle. Jeśli odpowiedzi na pytania będą spokojne, a Twoja postawa niewzruszona - kontrola nie zajmie więcej niż 2 minuty. Potraktuj tą część wycieczki jako doświadczenie kulturowe. Im więcej dystansu i obserwacji, którymi możesz się później dzielić ze znajomymi tym fajniej. Brak dystansu może oznacza problemy, kórych można było uniknąć. W 99% sytuacji turyści przechodzą przez kontrolę bez problemu, z pieczątkami czy bez (z krajów arabskich). I mówię to ja - z tych co się gorączkują i "w kaszę sobie nie dają dmuchać".

Komentarze polityczne

Mam wrażenie, że niemal każdy turysta - zwłaszcza z Europy popełnia ten błąd. Ja też go popełniałam. Przyjeżdżamy "napakowani" wiedzą o konflikcie izraelsko-palestyńskim i wydaje nam się, że wszystko wiemy. Jesteśmy gotowi do dyskusji z kimś z Izraela. Przecież na to czekaliśmy tyle czau. Myślimy, że mamy mandat wypowiadania się z perspektywy niezaangażowanych obserwatorów i wtedy.... zaczynamy zadawać denerwujące pytania albo komentować sprawy, które dla nas są teoretyczną refleksją intelektualną z kimś, dla kogo jest to codzienna rzeczywistość od kilkudziesięciu lat. Te dwie perspektywy i stany umysłu są nie do pogodzenia. Nie ważne, kto ma rację. W tym konflikcie też nie chodzi o racje, a politykę na najwyższych szczeblach obu rządów. Żadna ze stron nie ma racji. Jest pasmo wzlotów i upadków, nadziei i beznadziei dla obu narodów. Nie zrozumie tego nikt, kto nie śledzi tego na codziennej stopie. Dlatego jeśli przyjeżdżamy do Izraela i do Palestyny moja recepta jest taka: słuchajmy ludzi po obu stronach tak, jakby mieli racje, tak jakby to, co mówią było prawdą - bo najpewniej tak właśnie czują Ci ludzie i takie mają doświadczenie. Nie staraj się znaleźć czarno-białej odpowiedzi. Ludzie po stronie Izraela zawsze będą bardziej proizraelscy, a Ci w Palestynie pro palestyńscy. Spotykam się z opiniami, że Izraelczycy są "tacy jednostronni i syjonistyczni". A czego się spodziewaliście? Bezstronność i wyważenie to są przywileje ludzi stojących z boku. Nie oznacza to jednak, że Izraelczycy nie lubią o tym mówić. Wręcz przeciwnie. Warto zadawać pytania i dyskutować. Pamiętaj jednak, że odpowiedź może Ci się nie spodobać, gdyż w naturalny sposób odwołujesz ją do swojej wizji świata i kultury europejskiej. Tak tak... ja też to czasem robię, bez mądrzenia się.

Świętość danych karty kredytowej

...nie w Izraelu. W Izraelu płatności kartą są wszędzie dostępne i wcale nie funkcjonują znane w Europie środki ostrożności. W restauracji kelner weźmie kartę ze sobą na zaplecze i rozliczy rachunek. Nie dzieje się to na oczach klienta. Ponadto płatności kartą w sklepach niemal wszędzie rozliczane są na zasadzie podpisu, który często jest zupełnie pomijany, a czasem ekspedientka w sklepie podpisze za Was rachunek paznokciem:) Tak, to taki nasz start up. Zresztą Izraelczycy mają w ogóle luźny stosunek do danych karty kredytowej. Nie wiem, czy to wynika z takiego zaufania czy z kultury powszechności kart kredytowych. Można zamówić bilety lotnicze, pizzę i sushi podając wszystkie numery karty kredytowej przez telefon. Mój mąż świadczący usługi turystyczne dla Izraelczyków codziennie dokonuje obciążeń kart kredytowych klientów przez telefon. RODO do nas jeszcze nie dotarło. W hotelu, przy wynajmie samochodu, roweru czy przy tankowaniu na stacji benzynowej zostaniesz poproszony o kartę kredytową. Bądź na to przygotowany. Oczywiście i tutaj powinna działać zasada ograniczonego zaufania. Sprawdzaj podczas wakacji i po nich transakcje na karcie. Z mojego doświadczenia nie spotkałam się z próbami wyłudzenia za pomocą mojej karty, ale też często sprawdzam, co i jak na miesięcznym raporcie. Do 3 miesięcy od transakcji mamy prawo reklamować daną płatność u swojego dostawcy karty.

Skrócony dystans

W samym języku hebrajskim stosowanym na co dzień niemal nie funkcjonuje "paniowanie" i formy grzecznościowe. Wszyscy mówią do siebie na Ty. Dlatego też kiedy Izraelczyk zaczyna tłumaczyć hebrajski na angielski wyjdzie na to, że w naszym rozumieniu odnosi się do nas "bez szacunku". Przykładowo w restauracji kelnerka zapyta Was: What do you want? Czyli -co chcecie? zamiast What would you like to order? -które brzmi dla nas dużo ładniej i zgodnie z naszymi standardami językowymi. W podobnym duchu, kiedy już z kimś się zaprzyjaźnimy bardzo szybko usłyszymy pytania osobiste. Tydzień temu byłam na kursie prawa jazdy. W ciągu godziny zostałam zapytana o mój wiek i zarobki, co w Polsce byłoby nie do pomyślenia na takiej stopie znajomości. Ja się już temu nie dziwię i przyzwyczaiłam się, że to część tutejszej kultury otwartości i przyjaźni. Ten skrócony dystans będzie się przejawiać na wielu płaszczyznach także bądźcie gotowi, że ktoś Was zacznie przytulać na ulicy lub zechce sobie z Wami zrobić zdjęcie, a ktoś inny zaproponuje podwózkę.

Czy już Cię wystarczająco zniechęciłam? Ten Izrael to musi być straszne miejsce pomyślisz. Wiedz jednak, że to tylko "sprawy pikusiowe" wobec tego, jak Izrael potrafi zachwycić. Jest tutaj niesamowita wibracja, energia i kultura, która przyciąga jak bumerang. Wiem z autopsji, wiem od licznych turystów. Coś tu jest. Nikt tego nie wyjaśnił czarno na białym. Tu się czerpie energię i chodzi się w stanie zakochania. Od 5 lat piszę bloga i nie potrafię wciąż tego prawidłowo opisać. Zobaczymy czy za kolejnych 5 lat mi się uda.

Wiele można by jeszcze dopisać , jednak najlepszym źródłem informacji będzie moja grupa na FB "Wakacje w Izraelu", do której serdecznie zapraszam.


Jeśli masz pytania odnośnie podróży do Izraela zapraszam także do zadawania pytań przez opcję kontaktu lub chat. Ask and Travel zawsze do usług:)

Tagi: Ask and Travel, podróż do Izraela, wycieczka do Izraela, wakacje w Izraelu


2,845 wyświetlenia