Izrael budzi się do życia


Na dzień dzisiejszy po stopniowym rozmrożeniu gospodarczym i Dniu Niepodległości w Izraelu wykryto 16 152 zakażonych wirusem korona, 227 osób zmarło, 9400 osób wyzdrowiało i już wróciło do swoich zajęć sprzed choroby. Ważne aby dodać, iż spośród chorych wciąż walczących z chorobą "tylko" 303 osoby wymagają hospitalizacji na terenie całego kraju. Są to pacjenci w podeszłym wieku z objawami średnimi lub cięższymi. Pozostali chorzy albo przechodzą chorobę w izolacji w warunkach domowych lub w specjalnie przygotowanych hotelach. Trzy miasta, gdzie nadal pojawia się względnie wiele nowych chorych to Jerozolima, Bnei Brak i Beit Shemesh. Dla porównania w Tel Aviv stwierzono 2 nowe przypadki w ciągu minionych 24 godzin. Wiadomo było, że stan permanentnego zamknięcia jest niemożliwy do utrzymania na poziomie gospodarczym ale chyba jeszcze bardziej na poziomie społecznym i psychologicznym. Wiem, że w Polsce nastroje są podobne. Jeszcze przed ogłoszeniem stopniowych etapów wyjścia z wielu ograniczeń, można było odczuć na ulicy, że strach się cofa, lęk na dłuższą metę przegrywa z chęcią życia. Ludzie krzątali się po ulicach niby robiąc niezbędne zakupy ale zewsząd można było usłyszeć, że przemożna potrzeba kontaktu społecznego i zwykłej rozmowy jest silniejsza. Nie wspominając o tęsknocie za najbliższą rodziną - mamą, tatą, wnukami czy dziadkami. Z pewnością sytuacja byłaby zupełnie inna, gdyby liczba chorych i zmarłych rosła w postępie jakiego doświadczyły Włochy. Izraelska odsłona wirusa okazuje się być jak na razie nieco bardziej łaskawa. Liczby zdają się zwalniać. Od kilku dni utrzymuje się przewaga pacjentów, którzy wyzdrowieli nad tymi, którzy wciąż chorują. W moim mieście Rishon Lezion (i w wielu innych miejscach) nie odnotowano żadnych nowych zachorowań od jakiegoś czasu. Wszystko wskazuje na to, że poza wszelkimi strategiami mającymi na celu spowolnienie rozprzestrzeniania się wirusa zwyczajnie pomaga nam ciepła wiosenna pogoda a może wirus się przyczaił i czeka na nas z ukrycia by zaatakować za dwa tygodnie lub miesiąc? Nikt tego nie wie. W internecie codziennie pojawiają się nowe przemyślenia doktorów, profesorów nauk medycznych czy innych autorytetów i już nauczyliśmy się, że to wszystko spekulacje a na rzetelne podsumowanie czym wirus jest i jaka jest jego specyfika musimy poczekać znacznie dłużej. Nikt nie wie, czy i kiedy wirus wróci, ile mutacji jeszcze przejdzie i kiedy powstanie szczepionka. Te wszystkie niewiadome ciągnące się kilka miesięcy powodują w nas pewne otępienie i przyzwyczajenie do myśli, że trzeba będzie po prostu przez jakiś czas "żyć z wirusem po sąsiedzku" a może raczej jak z sąsiadem, którego unikamy na ulicy. Człowiek przyzwyczaja się do wszystkiego. Chodzimy w dusznych maseczkach (gdzieś przeczytałam, że to niezdrowe dla naszych płuc), trzymamy dystans wobec innych ludzi, od dwóch miesięcy nie dotykamy klamek drzwi, przycisków w windach, poręczy czy uchwytów w autobusach. Łykamy także suplementy, choć gdzieś już przeczytaliśmy, że nie pomogą zwalczyć wirusa, ale może pomogą na co innego? Najnowsze badania społeczne pokazują, że coraz mniej boimy się wirusa i coraz mniej postrzegamy go jako bezpośrednie zagrożenie dla nas samych w przeciwieństwie do podobnych badań z końca marca. Tylko chwila a podobnie jak Chińczycy wypełzniemy tłumnie do lasów i na Giewont, by odreagować i ponownie połączyć się z naturą, której brakowało nam chyba najbardziej. Na każdym kroku przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia Izraela podkreślają, że przede wszystkim nie można wpadać w samozadowolenie. Choć jest to dość abstrakcyjne, (kiedy ulice są wypełnione ludźmi załatwiającymi swoje sprawunki) warto zaznaczyć, że czas "odmrożenia ekonomicznego" jest traktowany przez rządzących jak papier lakmusowy tego, na ile izraelskie społeczeństwo jest w stanie wrócić do swoich obowiązków i życia w ramach nowych wytycznych a jest ich sporo. Najważniejsze to oczywiście noszenie maseczki przy każdym wyjściu z domu (dzieci od 7 roku życia). Izrael od ponad tygodnia stopniowo wraca do pełnego funkcjonowania, właściwie to odmrażanie wcale nie jest tak powolne, ponieważ poszczególne decyzje zapadają w odstępie kilku dni. Na dzień dzisiejszy: (2.05)

  • Od jutra można będzie pójść na spacer na plażę! Nie można jednak klasycznie plażować, czyli siedzieć czy przebywać na plaży. Jak na razie cel wyprawy nad morze powinien być sportowy. Jest to ogromna zmiana dla społeczeństwa, chyba porównywalna z ponownym otwarciem lasów w Polsce. Podobnie można także od jutra wybrać się na basen pod pewnymi warunkami. Poniżej zdjęcie plaży HaSharon z dnia dzisiejszego.


  • W tym tygodniu ma się także rozstrzygnąć kwestia siłowni i klubów sportowych.

  • Można prowadzić sklep o jakimkolwiek asortymencie, o ile znajduje się na ulicy (nie w centrum handlowym).

  • Można otworzyć restauracje i kawiarnie. Zamówienie można złożyć tylko na wynos, już nie tylko przez telefon ale także bezpośrednio. Warunkiem jest zwyczajnie wzięcie zapakowanego jedzenia czy napoju ze sobą bez siadania w lokalu. Zgadnijcie co dzieje się na pobliskich ławkach:) Ważne, aby dodać, że osoby pracujące w restauracjach w kuchni czy na froncie powinny mieć ustalone zmiany w obrębie tych samych grup pracowników. Czyli jeśli dwie osoby pracują ze sobą w godzinach porannych to te same osoby powinny ze sobą pracować także na innych zmianach. Zasadą jest nie mieszanie pracowników w obrębie zmian pracowniczych. Zasada ta dotyczy także innych usług. Przez cały czas trwania ścisłych zakazów i nakazów ani razu nie skorzystaliśmy z usług restauracji. Wczoraj jednak na fali rozluźnienia pobiegliśmy po nasz ulubiony najlepszy hummus pod słońcem i to była prawdziwa uczta!

  • W każdym sklepie czy restauracji powinna znaleźć się widoczna informacja dotycząca obowiązku dystansu oraz liczby osób mogących w jednym momencie przebywać w sklepie oraz przy kasie. W każdym miejscu powinna być wydelegowana osoba, której zadaniem jest dbanie o przestrzeganie tej i innych reguł funkcjonowania w czasach epidemii.

  • Do pracy pełną parą wrócił przemysł urodowy - salony fryzjerskie, salony piękności, wszelkie usługi kosmetyczne. Każdy salon, by uzyskać zgodę na otwarcie musiał złożyć deklarację, że jest w stanie dostosować się do nowych wytycznych a pośród nich znalazły się: sprawdzanie temperatury ciała klientów, maseczki wraz z plastikową, przeźroczystą maską chroniącą oczy dla pracowników, mycie siedzeń, łóżek, narzędzi po każdym kliencie, jednorazowe rękawiczki, (to oczywiste a nawet jeśli nie dla każdego salonu, oby zostało z nami na zawsze, nie tylko w czasach epidemii).

  • W firmach i biurach nadal obowiązuje wymóg maksymalnej liczby pracujących osób na określonej powierzchni. Spodziewam się, że wciąż nie wszystkie biura są w stanie tak szybko dostosować swoją przestrzeń, dlatego część pracowników nadal pracuje z domu.

  • Od jutra, czyli od 3 maja planowane jest otwarcie szkół podstawowych w wieku 6-9 lat pod pewnymi warunkami odnośnie liczby dzieci w jednym czasie w jednym pomieszczeniu. Wielu rodziców protestuje, iż jest to wciąż za wcześnie i nie chcą posyłać swoich dzieci do szkół.

  • Można prowadzić rodzinne żłobki (tzw. miszpahton) do 3 dzieci (te same dzieci przez cały czas). Regularne żłobki (prywatne oraz wyższe klasy i uniwersytety) pozostają na razie zamknięte. W przyszłym tygodniu ma być podjęta ostateczna decyzja w zakresie powrotu pozostałych szkół.

  • Problem oddalania się od domu. Można pójść na spacer lub w celu sportowym bez limitu metrów jednak jest to część regulacji, którą najtrudniej pojąć i egzekwować. Jeśli idziemy biegać w parze (max 2 osoby) sprawa jest oczywista - naszym celem jest sport i mamy prawo się oddalać. Jeśli jednak przechodzień za bardzo nie wie dokąd i po co idzie to nadal obowiązuje go limit 100 m;) można z kolei pojechać do sklepu po drugiej stronie miasta i nikt nie zwróci nam uwagi.

  • Nie jest jasna także kwestia spotkań z najbliższą rodziną. Skoro możemy wejść do sklepu, gdzie spotykamy się z naszym sąsiedztwem dotykając tych samych przedmiotów i skoro możemy zrobić sobie manicure u kosmetyczki, która obecnie przez 12 godzin siedzi w pracy, bo ludziom paznokcie zaczęły się zakręcać na opuszkach to być może możemy także odwiedzić naszych rodziców zachowując środki ostrożności? Jak na razie na ten temat nie ma jasnych wytycznych a jest to o wiele bardziej przemożna potrzeba niż kwestie estetyczne. Nie ma także zakazu korzystania z usług kosmetycznych, ani w innych dziedzinach dla osób w podeszłym wieku.

  • Mieszkańcy Izraela mogą zacząć planować urlop w ramach granic kraju bowiem "na dniach" będzie można wynająć pokój na północy, jakiś domek w kibucu. Kwestia skorzystania z pokoju w większym hotelu nadal jest dyskutowana w dłuższej perspektywie.

  • Od początku maja także lotnisko Ben Gurion zacznie nieco "powstawać z popiołów" bowiem mają pojawić się połączenia lotnicze.....z Nowym Yorkiem i Londynem oraz Indami. Konia z rzędem temu, kto wyjaśni mi dlaczego akurat możliwe będą loty do miast, które wciąż są epicentrum wirusa a nie będzie ich do krajów, gdzie liczba chorych jest mniejsza a wirus w odwrocie? Wiadomo, że wiele izraelskich rodzin zostało rozdzielonych przez wirusa i tylko czekają by połączyć się z bliskimi właśnie w Wielkiej Brytanii i Nowym Yorku ale czy nie jest to trochę za wcześnie, by wpuścić na pokład także inne osoby, które zakupią bilet? Jak na państwo, które od początku było chwalone za szybkie wprowadzenie zmian i regulacji, dość raptowanie przeskakujemy do strategii "na Szweda" (nie ujmując nic Szwecji, która odnosi sukcesy w walce z wirusem ale której postępowanie wydaje się być spójne od początku do końca).

  • Z niecierpliwością czekamy na otwarcie parków narodowych i rezerwatów. Dziś są zamknięte i nie wolno do nich wchodzić. Trzeba podkreślić, że Izrael jest w połowie pustynnym krajem i niemal 90% parków i wszelkich zielonych miejsc jest zorganizowana w parki narodowe i pod ochroną. Nie mamy tego luksusu jak w Polsce jakim są lasy pod każdym miastem, do których można wejść bez ograniczeń. Temat otwarcia parków ma być dyskutowany już w przyszłym tygodniu.

  • Nadal zamknięte pozostają uliczne ryneczki, stragany nad czym ubolewają zarówno sprzedawcy jak i klienci, którzy właśnie za serce miast uznają gwarne szuki (targowiska) ze świeżym pieczywem, owocami i warzywami w najlepszej jakości i cenach. Skandalem okazało się otworzenie sklepu Ikea ( ponoć w wyniku pewnego rodzaju łapówki) ponieważ nie sposób wyegzekwować tam trzymanie dystansu społecznego między konsumentami. Właściciele straganów na rynkach Machne Yehuda w Jerozolimie i Carmel w Tel Aviv odpowiedzieli oburzeniem i szerze mówiąc mają rację.

  • Przez niemal dwa miesiące w Izraelu nie działały pociągi. Dopiero teraz ustalono, że po 16 maja wrócą połączenia kolejowe oczywiście z uwzględnieniem nowych wytycznych odnośnie liczby pasażerów i dystansu między nimi. Przez cały czas działał transport publiczny, jednak ze zmniejszoną liczbą linii i kursów. Teraz częstotliwość połączeń wraca do wcześniejszego stanu odpowiadając także na większe zapotrzebowanie ludzi, którzy wrócili do pracy.

  • Przez cały czas najważniejszą kwestią było dla mnie kontrolowanie wiadomości odnośnie ewentualnych zmian w kwestii porodów rodzinnych. Wiem, że w Polsce w tym względzie pojawiły się wytyczne i kobiety musiały rodzić same bez partnerów. W Izraelu przez cały czas trwania epidemii porody rodzinne były i są dozwolone.

  • I na koniec ciekawostka: Dyrektor Szpitala Ichilov w Tel Aviv jako pierwszy w Izraelu (także wśród pierwszych na świecie) widząc przez jaki horror przechodzą osamotnieni, umierający chorzy i ich rodziny, już pod koniec marca wprowadził procedury umożliwiające rodzinom chorych w stanie ciężkim lub krytycznym na towarzyszenie im w trakcie hospitalizacji.

Generalnie Izrael stara się jak najszybciej wrócić do pełnej aktywności na tyle, na ile pozwala zaimplementowanie nowych wytycznych. Mam wrażenie, że nawet wraca z tego dwumiesięcznego niebytu nieco zbyt gwałtownie. Największym wyzwaniem są obecnie żłobki i szkoły, które trzymają mnóstwo rodziców w domu. Żłobek prywatny, do którego wysyłamy naszego syna przekazał nam wiadomość, że nie będzie w stanie sprostać wymaganiom wstępnie proponowanym przez Ministerstwo Zdrowia zatem nie mamy na razie żadnej perspektywy powrotu do codziennych zadań. Codziennych zadań też przez jakiś czas nie będzie, ponieważ turystyka jest na szarym końcu priorytetów do odmrożenia i z pewnością minie jeszcze kilka miesięcy zanim pierwsi turyści wylądują na lotnisku Ben Guriona bez konieczności odbywania kwarantanny. Miejmy nadzieję, że nastąpi to jeszcze w tym roku! Spodziewamy się, że już we wrześniu zniesiona będzie konieczność kwarantanny zarówno w Izraelu jak i w innych krajach. Do tego czasu pozostaje mi tylko czytać książki, więcej sypiać, nie stresować się, cieszyć się piękną pogodą i kumulować siły na kolejne dziecko, które ponownie zatrzęsie naszym światem już niebawem. Be sza'a towa!


764 wyświetlenia