Izrael skupiony na liczbach

Izrael nerwowo patrzy na liczby W ciągu ostatnich dwóch tygodni Izrael zmienił się nie do poznania. Po dwóch miesiącach zamknięcia, codziennego śledzenia wiadomości i lęku o kolejny dzień oraz zdrowie swoje i swoich najbliższych dziś emocje są zupełnie inne. Otworzono sklepy, salony piękności, fryzjerów, można już iść do pracy, pojechać spotkać się z rodziną. Premier przypomina jednak, by rodziny nie przytulać. Nie wiem tylko jak wytłumaczyć to mojemu blisko 3 letniemu synowi, który właściwie skoczył babci na szyję i nie puszczał po tak długiej rozłące. W tym tygodniu zostaną także prawdopodobnie otwarte parki narodowe i siłownie, a już niedługo będzie można pojechać na urlop na jakąś agroturstykę. Właściwie poza maseczkami i restauracjami na wynos wszystko tak szybko wraca „do normy”. Nie brakuje głosów, że rząd postradał zmysły, by tak zuchwale wszystko odmrażać i nie sposób nie przyznać im racji. Strategia rządu na najbliższe tygodnie wygląda następująco. Utrzymujemy stan otwarcia gospodarki pod warunkami: 1) liczba chorych każdego dnia nie przekrocza 100 nowych zachorowań(w tym momencie jest to średnio ok 30 osób na dzień i zasada ta nie dotyczy miejsc określonych jako hotspots, czyli te, ktôre nadal walczą z wirusem jak Bnei Brak, Beit Shemesh i kilka dystrtktów w Jerozolimie, gdzie panują nadal restrykcje) 2) liczba chorych w stanie ciężkim nie osiągnie liczby 250 3) ogólna liczba chorych nie podwaja się w ciągu 10 dni

Jeśli jeden z tych warunków zostanie złamany wracamy do restrykcji sprzed kilku tygodni. Czyli pełny ekspertment zakładajacy, że największa odpowiedzialność spoczywa na nas mieszkańcach chodzących w maseczkach, trzymających dystans i myjących nadal ręce kilkanaście razy dziennie. Przyznam się, że takie podejście jest cudowne, bo zakłada wiarę w społeczeństwo i bardzo bardzo chciałabym się nie zawieść. Niestety teraz już widzę, że maseczki to nosimy „tak jakby” czyli z nosem na wierzchu lub zupełnie na brodzie albo na...czole:) bardziej dla policjanta niż dla siebie i innych. Z drugiej strony na dłuższą metę nie da się wszystkim wlepiać mandatu i terroryzować zakazami społeczeństwa, które chce po prostu żyć-zarobić na rodzinę, pójść na spacer, czy odwiedzić najbliższych. Pewne sprawy wydają się aktualnie nie do pogodzenia dlatego cieszę się z nowej/starej rzeczywistości i mam nadzieję, że zachowamy się odpowiedzialnie. Cały czas pocieszam się myślą, że może wirus nie wróci? Tak samo jak wirus SARS z 2003. Izraelczycy również wtedy pracowali nad szczepionką jednak w kolejnym sezonie grypowym wirus po prostu nie wrócił w takiej liczbie, by naukowcy kontynuowali pracę nad szczepionką, gdyż zwyczajnie nie było dla kogo. Teraz oczywiście biją się w piersi, ponieważ gdyby opracowali tamtą szczepionkę bardzo możliwe, że dziś bylibyśmy dużo bliżej szczepionki na COVID-19. Dziś zaplanowaliśmy wyjście w plener, znowu nad morze. Tak brakuje mi krajobrazów, podróżowania i pięknego Izraela. Teraz trochę zmuszeni załamaniem się turystyki wykorzystujemy czas, by nadrobić stare zaległości. W Izraelu każdy kąt jest niespodzianką, więc zawsze jest coś do odkrycia! Oczywiście maseczki, żel antybakteryjny i unikanie ludzi to nasza strategia na kolejny dobry dzień!



54 wyświetlenia