Izrael KONTRA wirus


Właściwie nie ma dziś państwa, które w jakiś sposób nie zostało dotknięte różnorodnymi konsekwencjami szalejącego po świecie wirusa Korona. Podobnie jak w Polsce, Niemczech, Włoszech czy Francji także Izrael dziś mierzy się z rozwojem epidemii. Mieliśmy możliwość obserwacji rozwoju wirusa w Azji, następnie we Włoszech zanim na dobre rozgościł się u nas. Tych kilka tygodni poślizgu rzeczywiście "dało nam fory" i być może właśnie dlatego dzisiejszy stan rzeczy nie jest tak dramatyczny jak w tym samym momencie epidemii był we Włoszech czy Hiszpanii. W tym poście chciałabym streścić najważniejsze dyskusje, które toczą się w Izraelu wokół wirusa. Zapewne w każdym kraju, także w Polsce przy okazji takich katastrof wychodzą na wierzch różne zaniedbania czy braki w systemie, które dopiero teraz widać "gołym okiem". Interesujące jest także zachowanie społeczeństwa, polityków, mniejszych i większych firm w obliczu tak niespodziewanej i nigdy nie przećwiczonej sytuacji. Przyjrzyjmy się zatem jakie tematy są aktualnie najgorętsze w Izraelu. Wirus korona w liczbach Zacznijmy od prezentacji danych (ważnych na dziś 12.04). W tej chwili mamy w Izraelu 10 878 potwierdzonych przypadków zachorowań. Liczba zgonów wynosi na ten moment 103. Wraz z tymi dwoma parametrami podaje się u nas zawsze także liczbę przypadków ciężkich - 174 oraz liczbę pacjentów podłączonych do respiratorów 123. Same liczby niewiele nam mówią na temat etapu, w którym się znajdujemy oraz jak wypadamy na tle innych krajów. Na podstawie strony www.worldometers.info można porównać różne parametry w kilku krajach. Biorąc więc do porównania Włochy i Francję, można zaobserwować, że w okresie od 15 lutego do 10 kwietnia postęp w liczbie zdiagnozowanych chorych oraz liczbie zgonów Izrael wypada nadzwyczaj dobrze. Z kolei Korea Południowa jest w niedoścignionej czołówce, bo w tym samym momencie epidemii liczba nowych przypadków każdego dnia to średnio 25 osób podczas, gdy u nas to kilkaset przypadków. Niewątpliwie należy podkreślić, że liczba zgonów w tym momencie w porównaniu z innymi krajami w tym samym momencie epidemii (wszystko może się zmienić) należy do jednych z najniższych na świecie! Aktualne restrykcje w Izraelu W tym momencie restrykcje w Polsce i w Izraelu mają dość podobną logikę. Wymieńmy kilka z nich: 1. Wszystkie firmy zostały poinstruowane o konieczności przejścia na pracę zdalną. W tym momencie jedynie 15% pracowników jeździ nadal do pracy, zachowując dwumetrowy odstęp w miejscach pracy. 2. Centra handlowe, wszelkie sklepy, które nie są konieczne dla społeczeństwa mają być zamknięte pod groźbą wysokiego mandatu. 3. Restauracje, kafejki oraz bary mogą obsługiwać jedynie klientów zamawiających jedzenie na telefon. Nie można nawet przyjść do restauracji i zamówić pizzy na wynos. Danie musi zostać przywiezione do mieszkania. 4. Mieszkańcy nie mogą wychodzić z domów na odległość większą niż 100 m. Nie dotyczy osób dojeżdżających do pracy, mających wizyty u lekarza itd. Za każdym razem przy kontroli policji trzeba jednak taki powód oddalenia się od domu dobrze uzasadnić. 5. Zakazane są zgromadzenia większe niż 2 osobowe. Wyjątkiem są poniższe wydarzenia życiowe: brit mila (do 10 osób) i pogrzeby (do 20 osób), przy czym ceremonie te powinny odbywać się na otwartej przestrzeni z zachowaniem 2 metrowej odległości pomiędzy uczestnikami. Nie ma z kolei pozwolenia na towarzyszenie w ceremoniach ślubnych. Są pary, które zdecydowały się na ślub za pośrednictwem aplikacji Zoom:) 6. Święta: W czasie świąt Pesah oraz w czasie Ramadanu można celebrować świąteczne posiłki jedynie z osobami, z którymi się mieszka na co dzień. W praktyce na dzień przed kolacją sederową wjazdy i wyjazdy z miast zostały zamknięte. Z kolei w dniu Sederu policja bardziej skrupulatnie sprawdzała mieszkańców podróżujących samochodem w obrębie miasta. 7. Od dziś tj. 12 kwietnia obowiązuje także nakaz poruszania się poza domem w maseczce. Dzieci od 6 roku życia. W niektórych miejscach jak na przykład apteki sprawdzana jest temperatura wchodzących klientów. W sklepach w tym samym czasie może przebywać określona liczba klientów. Stąd często pojawiają się kolejki pod sklepami.

8. Od dziś także zamknięto wybrane dzielnice Jerozolimy, tak by mieszkańcy dzielnic z najwyższym wskaźnikiem chorych nie nie mogli przemieszczać w inne części miasta i kraju. Pewnie mogłabym wymienić jeszcze kilka mniej istotnych zasad. Tych kilka zdecydowanie oddaje atmosferę, w jakiej się znaleźliśmy i przypuszczam, że niewiele różni się od praktyki w Polsce. Miasta są wyludnione, większość osób jeśli nie straciło pracy pracuje z domu już od kilku tygodni przy akompaniamencie zabaw dzieci. W trakcie tygodnia widzę ludzi w maseczkach robiących zakupy. Zawsze znajdą się osoby bez maseczek. Zobaczymy od dnia dzisiejszego, jakie konsekwencje czekają na tych odważnych bez maseczki. Z pewnością nie będzie już można zrobić zakupów czy wejść do autobusu. Ostatecznie te maseczki dzienne wcale nie są tanie i kosztują u nas między 25 a 30 NIS za maseczkę. Jest to więc produkt, na który w obecnych czasach wielu zwyczajnie nie stać. W sklepach można natomiast liczyć na płyny dezynfekujące oraz rękawiczki rozdawane przy wejściu.


Jak Izraelczycy odpowiedzieli na restrykcje? Przede wszystkim wyraźnie można było zauważyć, że z początku, kiedy jeszcze nie mieliśmy wielu przypadków chorych ani zgonów wiele osób odpowiedziało na restrykcje szturmem.... na plażę, deptaki, parki i spacery, tym bardziej, że pogoda zaczęła temu sprzyjać. Po kilku dniach, kiedy na własnej skórze przekonaliśmy się, że jednak izolacja ma sens, po ponownym wystąpieniu premiera społeczeństwo bardziej dostosowało się do nowej rzeczywistości. W tych samych dniach codziennie zasiadaliśmy przerażeni przed telewizorem słysząc zatrważające dane zgonów z Włoch i Hiszpanii. To z pewnością dało Izraelczykom do myślenia. W ostatnich 2 tygodniach kiedy ulice opustoszały, na pierwszy plan wyszedł kolejny problem. Środowiska ortodoksyjnych Żydów tzw. Haredim, żyjący w swoich hermetycznych dzielnicach w Mea Shearim w Jerozolimie, Bnei Brak, Beit Shemesh czy w Modin Ilit zdawały się w ogóle nie dostrzegać zagrożenia, a nawet bagatelizować je, wychodząc tłumnie na ulice, organizując dalej szkoły tzw. jeshiwy, wesela oraz kontynuując swoje małe biznesy w ciasnych uliczkach dzielnicy Geula (przy Mea Shearim).



Momentem przełomowym było zorganizowanie pogrzebu znanego Rabina z Bnei Brak, w którym udział wzięło kilkaset osób oczywiście nie zachowując żadnych zasad odległości pomiędzy żałobnikami. Reszta społeczeństwa odpowiedziała ogromnym oburzeniem, nierzadko wręcz hejtem. Codziennie w mediach pojawiają się nowe zdjęcia ukazujące Haredim żyjących jakby nie było żadnej epidemii. Taka sytuacja doprowadziła Izrael "do wrzenia" do tego stopnia, że w kilka dni po wyraźnej egzaltacji premier Natanjahu zaapelował do obywateli o powstrzymanie emocji i nie piętnowanie osób religijnych. W trakcie ostatnich kilku dni udało się także osiągnąć spory postęp. Dzięki współpracy wojska, rabinów, kampanii informacyjnej oraz niestety rosnącej licznie chorych właśnie z tych środowisk (Jerozolima - 1821 osób oraz Bnei Brak - 1761) powoli sytuacja zostaje opanowana. Nie brak oczywiście głosów ze strony społeczności Haredim, że pod eskortą wojska i policji, która codziennie patroluje dzielnice, mieszkańcy czują się zaszczuci, a nawet porównują tą sytuację do zachowania nazistów z czasów II Wojny Światowej. Na dzień przed kolacją Sederową osoby dostarczające żywność dla rodzin w Bnei Brak relacjonowały, że wiele mieszkań było zupełnie pustych, co wskazuje na to, że mimo wszystko wciąż wiele osób zdecydowało się na podróż do swoich rodzin na święta Pesah wbrew zakazom. Konsekwencje tych wyborów poznamy za ok 10-14 dni, kiedy do szpitali zacznie zgłaszać się coraz więcej osób... Yaakov Litzman Dodatkowej oliwy do wirusowego ognia dolewa fakt, że od kilku kadencji na czele Ministerstwa Zdrowia stoi 72 letni ortodoksyjny polityk, który już w momencie wprowadzenia kolejnych restrykcji sam widziany był w synagodze, które zgodnie z rekomendacjami Ministerstwa Zdrowia powinny być omijane przez wiernych, aby ograniczyć transmisję wirusa. Poza tym nie ma prawnej możliwości zebrania tzw. minjan czyli minimalnej liczby 10 mężczyzn do wspólnej modlitwy. Taką rekomendację wydał sam Litzman. Dziś Yaakov Litzman przybywa w domu zdiagnozowany razem ze swoją żoną jako chory na koronawirusa "wysyłając" tym samym kilku swoich współpracowników z Ministerstwa Zdrowia na przymusową kwarantannę. Stan zdrowia ministra ponoć jest/był dobry. Od kilku dni media nie podają żadnych informacji na temat samopoczucia ministra. Wydawałoby się, że właśnie w tej sprawie ortodoksyjny lider mógłby znaleźć posłuch i uznanie w środowiskach, które dziś są najbardziej zakażone. Nie on jeden jednak "zasłynął" w tych dziwnych czasach. Przedwczoraj Izrael obiegły zdjęcia premiera Natanjahu i prezydenta Riwlina spędzających kolację Sederową z dorosłymi dziećmi, z którymi na co dzień nie mieszkają. Jest to trudny do przełknięcia obraz dla społeczeństwa, które swoje kolacje Sederowe spędziło nad ekranem telefonu czy komputera próbując połączyć się z najbliższymi na przeciążonej linii aplikacji Zoom. Jak Izraelowi idzie walka z wirusem? Znowu mam wrażenie, że mieszkam w wyjątkowym miejscu. Bo jak wyjaśnić, że właściwie robimy wszystko tak jak inne kraje: mamy obowiązkową izolację, zamknięte sklepy, kulturę, kryzys ekonomiczny, robimy tyle testów ile jesteśmy w stanie kupić i przeanalizować , a jednak liczba chorych oraz zgonów w tym momencie epidemii nie jest tak duża? Zawsze w takich momentach ktoś powie, że to istna Ziemia Obiecana, chociaż hurraoptymizm też nie jest wskazany, gdyż ostateczne starcie jeszcze przed nami.

Izrael jednak zdaje się nie ulegać do końca temu optymizmowi. Mam wrażenie, że rządzący chcą, abyśmy nie sugerowali się liczbami tylko byli przygotowani na najgorsze. W jednej z wypowiedzi premiera padła estymacja, że szczyt zachorowań i zgonów przypadnie na okres za 2-3 miesiące i wówczas będziemy mieć kilkadziesiąt tysięcy zgonów, przy milionie chorych (!) a system zdrowia będzie w szalonym kryzysie. Aż trudno w to uwierzyć patrząc na dzisiejszy stan rzeczy. Wszystko oczywiście może się zdarzyć, tym bardziej, że nie wszyscy w społeczeństwie stosują się do wprowadzonych nakazów. Trzeba jednak przyznać, że ogólne zaufanie do działań rządu jest dość wysokie. W budowaniu tego pozytywnego wizerunku zapewne pomagają głośne akcje jak na przykład operacja Mosadu mająca na celu sprowadzenie 100 tysięcy testów na koronawirusa. Kilka dni temu odbył się także pierwszy lot z zaopatrzeniem medycznym z Chin. Takich lotów z respiratorami, maseczkami, specjalistycznymi lekami i testami ma być w sumie kilkanaście. Musimy spodziewać się kolejnej fali zachorowań w związku ze świętami. Nawet jeśli karnie wszyscy zostalibyśmy w domach (a już wiadomo, że nie wszyscy) to i tak w trakcie przedświątecznych zakupów spędziliśmy sporo czasu w długich kolejkach wystawiając na próbę nasz system odporności.

Sukces zależy w tym momencie od 3 głównych wyzwań: 1. Izolacja i jednocześnie współpraca ze środowiskami Haredim 2. Zwiększenie liczby wykonywanych testów dziennie 3. Powstrzymanie liczby zachorowań w domach spokojnej starości, gdzie wskaźniki są bardzo wysokie. Krytyka dotyczy faktu, że właściwie od początku wiadomo było, że te środowiska będą wymagały największej opieki i mądrych działań. Niestety zbyt późne wprowadzenie zmian w opiece nad starszymi i chorymi sprawiło, że w niektórych placówkach większość mieszkańców jest zarażona wraz z personelem. Wielokrotnie zdarzało się tak, że chore pielęgniarki (bez objawów) pracowały w kilku placówkach jednocześnie. Jest to duży obszar krytyki. Na dzień dzisiejszy 29 zgony spośród 96 to osoby właśnie z takich instytucji. Sytuacja finansowa Izraelczyków w czasie epidemii Na dzień dzisiejszy bezrobocie w Izraelu sięga prawie 25%!!! Ponad milion wniosków w urzędzie dla bezrobotnych oraz kilkaset tysięcy samozatrudnionych o większych firmach nie wspominając, czekało na realny plan pomocy. Koszty miesięcznego utrzymania (na skromnym poziomie) w Izraelu to przynajmniej kilkanaście tysięcy szekli dla rodziny 3 osobowej (2+1). Wiele rodzin zwyczajnie nie ma oszczędności pracując przez lata na minimalnych stawkach. Tydzień temu rząd przedstawił plan kryzysowy mający uratować sytuację finansową wielu obywateli i trzeba przyznać, że w tej materii już się zadziało kilka pozytywnych rzeczy. Przede wszystkim pierwsze zasiłki dla bezrobotnych (w Izraelu ich wysokość jest uzależniona od wysokości uśrednionej pensji z kilku miesięcy poprzedzających wniosek ) pojawiły się na kontach tuż przed świętami. Poza tym w kilka dni po wprowadzeniu zasad przyznawania pomocy finansowej dla samozatrudnionych rząd zaproponował nowe zasady, tak by pomoc mogła objąć jak najwięcej osób. Przykładowo o pomoc dla samozatrudnionych w pierwszej wersji mogła starać się osoba, która w 2018 zarobiła więcej niż 24 tys. szekli, a nie więcej niż 240 tys szekli. Po zmianie był to już limit 1 mln szekli. Dodatkowo każda rodzina mogła otrzymać 500 szekli na każde z dzieci (max na 4 dzieci) jako pomoc finansową na święta niezależnie od przychodów rodziców. Jak na Izrael, gdzie pomoc socjalna jest na bardzo ograniczonym poziomie jest to nie tyle wzbudzające euforię, co dające przynajmniej poczucie, że nie jesteśmy z tym kryzysem sami.

Dla większych firm przygotowane zostały korzystne pożyczki, na które budżet państwa przewidział ok 80 mld szekli, a budżet ten jest elastyczny i podatny na zwiększenie.

Nie wiadomo jak potoczy się sprawa izraelskich linii lotniczych El Al, które złożyły wniosek o pożyczkę na 530 mln USD!!! Wniosek został odrzucony ze względu na niedopracowany biznesplan. Linie z pewnością będą dopracowywać plan, by sprostać wymaganiom, ponieważ ich przyszłość mieni się w czarnych barwach. Byłaby to pożyczka bez precedensu. El Al od wielu lat jest firmą prywatną nie państwową, a taka kwota to astronomiczna suma dla budżetu,  nawet jeśli jest udzielona w formie pożyczki na wiele lat.

Nie brakuje oczywiście gorzkich słów krytyki i z pewnością dla wielu osób ta pomoc okaże się niewystarczająca. Inną kwestią jest na ile budżet kraju jest w stanie dźwignąć taki balast finansowy nie wpływając na inflację. Perspektywy wyjścia z izolacji, czyli "dzień po" Wraz z pesymistycznymi modelami rozwoju epidemii (jakoby miała ona już niedługo doprowadzić do miliona chorych w samym Izraelu) pojawiają się także wstępne plany na poluzowanie ograniczeń tuż po świętach Paschy, czyli już za kilka dni. Oczywiście nie dla wszystkich i nie od razu. W pierwszej kolejności osoby pracujące mogłyby stopniowo powrócić do pracy. Najpierw byłyby to osoby pracujące w sektorze finansowym, technicznym i w przemyśle. W kolejnym etapie miałyby być wznowione także szkoły specjalne a także przedszkola przy zmniejszonej liczbie dzieci w grupie. Mówi się, że szkoły zostaną wznowione w czasie wakacji w mniejszych grupach po 4 godziny dziennie w systemie rotacyjnym. Centra handlowe, restauracje czy kina nadal pozostawałyby zamknięte na dłuższy czas. Mówi się także, iż ruch lotniczy powinien zostać wznowiony we wrześniu. Zastanawiające jest to rozdwojenie jaźni, choć jednocześnie muszę przyznać, że jest w pewien sposób skuteczne. Utrzymuje nas w poczuciu, że zagrożenie wciąż jest za rogiem a jednocześnie daje perspektywę czasową na wyjście z kryzysu, w którym tak czy inaczej wszyscy siedzimy- jedyni "po pachy" a inni "po szyję". Miejmy nadzieję, że woda w tym bajorze z każdym tygodniem będzie opadać a my silniejsi i wiedzący już dużo więcej o sobie i o innych, ruszymy naprzód, z przytupem na spotkanie z Nowym Światem. Czego i Wam kochani i sobie życzę jak najszybciej.

Spokojnych i pięknych Świąt i przede wszystkim zdrowia!


1,431 wyświetlenia