Wywiad z Yasmin Levy - za kulisami Israel Friendly

Aktualizacja: sie 17


Pamiętacie wywiad z nadzwyczajną Yasmin Levy? Kiedy słuchałam jej piosenek jeszcze w 2008 roku czułam, że to jest wrażliwość, którą doskonale rozumiem a jednocześnie było to coś tak odmiennego od tego czego słuchałam do tamtej pory. Jeszcze wtedy moich izraelskich fascynacji, że się tak wyrażę "nie było jeszcze na świecie". Nie ma jednak w życiu przypadków i teraz z perspektywy czasu wiem, że już wtedy tliła się gdzieś fascynacja izraelskim orientem. Co ciekawe, twórczość izraelskiej pieśniarki jest postrzegana w Izraelu jako muzyka niszowa. Yasmin przez wiele lat pisała piosenki jedynie w języku hiszpańskim lub Ladino (czyli w języku sefardyjskich Żydów, do których należy także Yasmin), rzadko w języku ojczystym. Stąd zapewne dla Izraelczyków pozostawała odległą muzyczną ciekawostką na obrzeżach głównego nurtu muzyki mizrachi.

Dla mnie, dziewczyny z Polski Yasmin była uosobieniem izraelskości i czułam, że jest mi bliższa nawet z tak dużej odległości. Ustawienie wywiadu z bardzo zapracowanymi muzykami ale także z artystami, którzy rzadko udzielają wywiadów jest sporym wyzwaniem. A już wyzwaniem było przekonać menagera Yasmin, którym jest jej mąż, by spotkała się z zupełnie nieznaną, narwaną dziewczyną z Polski o "wątpliwych zasięgach" w social mediach. Kiedy zaczynałam swojego bloga Israel Friendly miał niewielu followersów, toteż dla wielu ludzi, którzy szanują swój czas na takie wywiady to "szkoda prądu". Miałam wtedy jednak tyle zapału, że nie zrażałam się właściwie niczym. Pomimo wielokrotnie zamkniętych drzwi. Pisałam do managera Yasmin wiadomości email ale zapewne wszystkie trafiły do jakiegoś spamu. Cały myk polegał jednak na tym, że ja wiedziałam, że „muszę”. Wiedziałam, że muszę przeć do przodu. Robić filmy tak jak chce i z tymi, z którymi chcę. A jak głosi w skrócie słynna książka pt. "Sekret" jak się chce to się zrobi prędzej czy później. Trzeba sobie tylko to wystarczająco długo wyobrażać. Wielką fanką tej książki nie jestem bo nawet jej nie przeczytałam:) ale faktem jest i pod tym się podpiszę wszystkimi kończynami, że marzenia od dziecka na jawie przed snem, pozwoliły mi zmaterializować wiele sytuacji, które na pierwszy rzut oka wydawały się niemożliwe lub niewarte nawet zachodu.

Kiedy odbijałam się od wielu osób był to dla mnie jak znak, że już za rogiem musi być ktoś, kto jednak zwróci uwagę na usiłowania tak zdeterminowanej osoby. I te osoby się znajdowały. Ludzie, którzy jednak tych drzwi nie zamknęli a dodatkowo bardzo przyczynili się do rozwoju projektu. Jedną z takich osób był Andre Gąsiorowski, który bardzo pomógł mi w realizacji wakacyjnego projektu Israel Friendly. Zaprosił do swojego domu, zaprzyjaźnił z rodziną. Udostępnił sprzęt, pomoc techniczną (co jest mega ważne dla kogoś, komu ciągle coś się psuje na komputerze:), zaprosił do współpracy ze mną swoich pracowników a także podzielił się ciekawymi kontaktami. Jednym z takich kontaktów był agent muzyczny, który właśnie sprawił, że moja historia w jego słowach wybrzmiała wystarczająco interesująco dla męża Yasmin i właśnie tylko dzięki temu kontaktowi wywiad mógł dojść do skutku.

Z Yasmin spotkałam się w hotelu Dan Tel Aviv w jednym z vipowskich pokoi a sama Yasmin miała dla mnie mnóstwo czasu, uwagi i mam wrażenie, że udało nam się nawiązać bardzo intymną więź rozmawiając o muzyce. Ona sama niespiesznie odpowiadała na pytania, była niesamowicie przyjazna i wrażliwa. Warto pamiętać, że miała do czynienia z totalną amatorką a dla wielu gwiazd brak profesjonalizmu pytającego może być "gwoździem do trumny" w rozmowie.

Kilka miesięcy później spotkałam Yasmin w restauracji w Rishon Lezion. Od razu mnie rozpoznała i wpadłyśmy sobie w ramiona. Jak dziś o tym myślę, to pewnie ja bardziej wpadłam jej niż ona w moje ale już mniejsza i to:)

Tak oto powstał wywiad z jedną z kilku gwiazd muzyki izraelskiej, w które wpatrywałam się przez kilka lat by wreszcie one przywiodły mnie właśnie do Izraela jakiś czas później.

Przy tej okazji pozdrawiam serdecznie Andre Gąsiorowski i całą jego prężną ekipę Helping Hand Coalition, która wykonuje wspaniałą pracę na rzecz Ocalałych z Holocaustu organizując dla nich codzienne radości i zaspokajając pilne potrzeby materialne bo często są to po prostu samotni i biedni ludzie.

Na temat spotkania z Andre Gąsiorowskim i o tym, jak nagrałam półtoragodzinny wywiad z Andrzejem na temat afery Art B, który ostatecznie się .....nie nagrał (brawo ja!) opowiem przy innej okazji:)

Shabbat Shalom haverim!

Zapraszam do zobaczenia wywiadu


292 wyświetlenia